Wajda-wielkość urojona

Od dwóch dni jestem bombardowany tekstami o tym, jakim Andrzej Wajda był wielkim twórcą, jak wielki ślad pozostawił na naszej kulturze i o tym, że bez niego nie bylibyśmy tymi, którymi jesteśmy.

Wbrew tym opiniom uważam, że Wajda był tylko zwykłym solidnym wyrobnikiem i jego wkład w kulturę jest mało znaczący.

Zaraz odezwie się chór oburzonych, którzy nazwie mnie prawicowym oszołomem, który kierując się uprzedzeniami politycznymi neguje wielkość legendarnego twórcy i autorytetu kina polskiego. Owszem, czytałem wypowiedzi Wajdy z ostatnich lat, które spowodowały, że poczułem do niego sporą niechęć. Nie będę jednak ich cytował i zastanawiał się nad genezą, lecz podejdę do tematu jego twórczości od strony technicznej, uprzedzenia natury osobistej pozostawiając na boku. Spróbuję uzasadnić swój pogląd prostym językiem i postaram się nie zanudzać.

Na początek pozwolę sobie postawić tezę, że rola reżysera jest przeceniana. Film jest dziełem zbiorowym i reżyser jest jedynie wykonawcą. Wajda był dobrym wykonawcą, bez jego udziału niektóre dzieła nie byłyby na pewno wybitne, a co najwyżej średnie. Jednak to nie reżyser jest kluczową postacią w procesie powstawania dzieła. Najważniejszy jest scenarzysta, bo bez oryginalnego scenariusza lub adaptacji, film by nie powstał. Krótko mówiąc: nie ma pomysłu, nie ma dzieła.

W tym miejscu podam przykład z dziedziny muzyki poważnej. Na pewno znacie takie nazwiska:

Ludwig van Beethoven, Wolfgang Amadeusz Mozart, Jan Sebastian Bach, Antonio Vivaldi, Fryderyk Chopin, Henryk Wieniawski, Gioacchino Rossini, Stanisław Moniuszko, Władysław Szpilman, Karol Szymanowski, Gustav Mahler, Igor Strawiński, Maurice Ravel, Johannes Brahms, Richard Strauss, Franciszek Liszt, Ryszard Wagner, Giuseppe Verdi, Claude Debussy

Znacie ich, bo to byli kompozytorzy, czyli ludzie którzy wymyślili wielkie dzieła muzyczne. Posługując się językiem filmowym-scenarzyści.

A znacie tych ludzi?

Leonard Bernstein, Zygmunt Hassa, Scott Bradley, William Christie, Carmen Dragon, Al Goodman, Jennifer Higdon, Kazimierz Abratowski, Henryk Adamus, Dawid Bajgelman, Paweł Bębenek, Konrad BryzekPhilippe Herreweghe, Hilkka Norkamo, Mikoła Szczahłou-Kulikowicz, Thomas Beecham, John Eliot Gardiner, András Schiff, Daniel Barenboim, Nikolaus Harnoncourt

Myślę, że nie, bo to byli dyrygenci, czyli sprawni rzemieślnicy, którzy wprowadzali w życie dzieła wielkich twórców. Mówiąc językiem filmowym-reżyserzy.

W muzyce poważnej hierarchia wartości jest ustawiona w sposób logiczny: wielki kompozytor (autor scenariusza) jest znany, a wykonawca jego dzieła (reżyser) jest postacią drugorzędną.

W świecie filmowym hierarchię wartości postawiono na głowie: na pierwszym miejscu jest reżyser, czyli wyrobnik realizujący koncepcję, którą wymyślił genialny nierzadko, lecz mało znany i pomijany w recenzjach, scenarzysta. Przypominam również, że film jest pracą zbiorową, w której biorą udział ludzie odpowiedzialni za zdjęcia, dźwięk, scenografię, lokalizację, charakteryzację, oświetlenie i produkcję. Mając na uwadze ten fakt, możemy przyjąć, że reżyser jest tylko trybikiem w wielkiej machinie produkcyjnej. Trybikiem, bez którego ta machina by nie działała, ale nie najważniejszym i nie jedynym. Ponad wszystkim stoi twórca mechanizmu, czyli scenarzysta.

Większość filmów, które reżyserował Wajda, powstała na podstawie scenariuszy innych twórców. Są to w większości filmy dobre, a nawet wybitne.

Filmy, których Wajda był twórcą lub współtwórcą scenariusza, to obrazy słabe, a niektóre wręcz gnioty.

Jest też kilka wyjątków, o których napiszę poniżej.

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że nie aspiruję do roli krytyka filmowego. Opieram się jedynie na swoich doznaniach i opiniach innych odbiorców obrazów Andrzeja Wajdy.

 Filmy udane, czyli te, do których Wajda nie pisał scenariusza:

„Powidoki” – scenariusz: Andrzej Mularczyk

„Wałęsa. Człowiek z nadziei” – scenariusz: Janusz Głowacki

„Panna Nikt” – scenariusz: Radosław Piwowarski (adaptacja książki Tomka Tryzny)

„Korczak” – scenariusz: Agnieszka Holland

„Biesy” - scenariusz: Jean-Claude Carrière (adaptacja Dostojewskiego)

„Kronika wypadków miłosnych” – scenariusz: Tadeusz Konwicki

„Danton” – scenariusz: Jean-Claude Carrière

„Człowiek z żelaza” – scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski

„Dyrygent” – scenariusz: Andrzej Kijowski

„Panny z Wilka” – scenariusz: Zbigniew Kamiński

„Człowiek z marmuru” – scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski

„Wesele”- scenariusz: Andrzej Kijowski (adaptacja Wyspiańskiego)

„Polowanie na muchy” – scenariusz: Janusz Głowacki

„Przekładaniec” – scenariusz: Stanisław Lem

„Niewinni czarodzieje” – scenariusz: Jerzy Skolimowski, Jerzy Andrzejewski

„Kanał” – scenariusz: Jerzy Stefan Stawiński

„Pokolenie” – scenariusz: Bohdan Czeszko

 Filmy słabe, czyli te, do których Wajda tworzył lub współtworzył scenariusz:

„Tatarak” – scenariusz: Andrzej Wajda (straszny gniot, zlepek nie łączących się ze sobą historyjek)

„Katyń” – scenariusz: Władysław Pasikowski, Andrzej Wajda, Przemysław Nowakowski (film beznadziejny ,artystycznie skopany, przeraźliwie nudny, z ekranu bije sztuczność, jedynymi poruszającymi scenami są egzekucje)

„Zemsta” – scenariusz: Andrzej Wajda (tragicznie nieudana i tandetna adaptacja Fredry, udana jedynie scenografia i zdjęcia, ale zysk zapewniony, bo poszły szkoły)

„Pan Tadeusz” – scenariusz: Andrzej Wajda, Jan Nowina-Zarzycki, Jan Wereśniak (nieudana adaptacja Mickiewicza, realizacja rodem z teatru telewizji, film ratują jedynie aktorzy, ale kasa była, no bo szkoły…)

„Wielki tydzień” – scenariusz: Andrzej Wajda (adaptacja opowiadania Jerzego  Andrzejewskiego, pokazuje, jakimi łajdakami byli Polacy wobec Żydów)

„Pierścionek z orłem w koronie” – scenariusz: Andrzej Wajda, Andrzej Kotkowski, Maciej Karpiński  (koszmarnie nudny, teatralna narracja, nieudana próba odcinanie kuponów od „Popiołu i diamentu”)

„Smuga cienia” – scenariusz: Andrzej Wajda, Bolesław Sulik (porażka, koszmarnie nieudana adaptacja Conrada)

„Krajobraz po bitwie” -scenariusz: Andrzej Wajda (nieudolna adaptacja opowiadania Tadeusza Borowskiego, „niespójny bełkot, zlepek nieudolnie metaforycznych scen, które są okropnie chaotyczne”)

„Wszystko na sprzedaż”  – scenariusz: Andrzej Wajda (cyniczne dzieło urągające pamięci Zbigniewa Cybulskiego)

„Samson” – scenariusz: Andrzej Wajda, Kazimierz Brandys (jeden z najgorszych filmów o Holokauście, patetyczne dialogi, sztuczny bohater, obraz trąci komunistyczna agitką)

„Lotna” – scenariusz: Andrzej Wajda, Wojciech Żukrowski (szarża z szablami na czołgi i wiele innych scen dyskwalifikuje ten film, komunistyczny gniot)

 Filmy dobre i wybitne, do których Wajda tworzył lub współtworzył scenariusz:

„Brzezina” – scenariusz: Andrzej Wajda (adaptacja Jarosława Iwaszkiewicza)

„Ziemia obiecana” – scenariusz: Andrzej Wajda (adaptacja Władysława Reymonta)

„Popiół i diament” – scenariusz: Andrzej Wajda, Jerzy Andrzejewski (adaptacja powieści Jerzego Andrzejewskiego)

„Bez znieczulenia” – scenariusz: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda

 Jak widzimy, lista filmów wybitnych, w których Wajda miał jakiś wkład twórczy jest dość krótka, co potwierdza moją tezę, że jako reżyser był sprawnym rzemieślnikiem, lecz jako twórca niczym specjalnym się nie wykazał.

W tym miejscu zgadzam się z tezą, że wybitny scenariusz może zostać totalnie zniszczony przez słabego reżysera. Na tej zasadzie orkiestra dęta z Krapkowic może zniweczyć trud, jaki Beethoven włożył w skomponowanie V Symfonii. Wajdzie raczej się to nie zdarzało; był sprawnym rzemieślnikiem potrafiącym wykorzystać atuty dobrego scenariusza. Nie czyni go to jednak wielkim autorytetem kultury.

Należy pamiętać jeszcze o jednym fakcie: na kształt i wymowę ideologiczną filmu ogromny wpływ ma producent, czyli ten który wykłada pieniądze. W czasach największej wielkości Andrzeja Wajdy producentem była PRL. Tłumaczy to w dużej mierze fakt, że część jego wybitnych dzieł była w gruncie rzeczy polityczną agitką (vide: „Popiół i Diament”), a część wentylem bezpieczeństwa dla komunistycznych władz (vide: „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”). Granica między kulturą a polityką, jak wiadomo, jest dosyć płynna.

Piewcy jego wielkości mają jeszcze jeden koronny argument: był znany i ceniony za granicą.

Owszem, ale warto pamiętać, że Bolek jest także znany i ceniony za granicą, co niekoniecznie jest adekwatne do jego wartości.

 

  1 comment for “Wajda-wielkość urojona

  1. 31 sierpnia 2017 o 13:51

    Nieziemska witryna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.