Sieroty po Urbanie w akcji

Po wypadku Beaty Szydło wypełzły z nor różne indywidua typu dziennikarka WSI24 Kalczyńska, Wroński z GWna, poseł Lubnauer, posłanka Szlezwik-Holsztajn, byli muzycy Hołdys i Kukiz, młody komuch Arłukowicz, koń Giertych, Maczulajtis od olimpiady w Krakowie, Kropiwnicki od burdelu, Sikorski od Appelbaum i cała masa szeregowych koderastów. Konkurencja elit III RP na najbardziej błyskotliwą ripostę trwa w najlepsze.

Tych ludzi łączą dwie rzeczy: radość z wypadku wyrażana w mniej lub bardziej zawoalowany sposób i to, że wszyscy są sympatykami, bądź uczestnikami władzy, za rządów której za jednym zamachem pozbyto się w „wypadku” 96 czołowych polityków.

Powinni jednak zdawać sobie sprawę z tego, że napędzanie nienawiści może w przyszłości powrócić do nich rykoszetem. Grubo jadą…

Są wśród nich także ci, którzy jeszcze kilka dni temu z głębokim smutkiem pochylali się nad losem „10 sierot z Aleppo z rodzinami”.

Hipokryzja, czy głupota?

Przecież jeszcze niedawno te indywidua były zachwycone Arabską Wiosną, upadkiem dyktatorów i zwycięstwem „demokracji” w krajach arabskich, chociaż wynik tej rewolucji od początku był znany: do głosu dojdą islamiści, wyrżną chrześcijan i narobią islamskiego syfu na cały świat. Podstawą stabilności w krajach arabskich była nie demokracja, lecz właśnie ci dyktatorzy, którzy islamistów trzymali krótko za ryj i chronili chrześcijan. Teraz w obronie mordowanych chrześcijan nie staje nikt; ani Watykan, ani politycy, ani ci, którzy pochylają się z troską nad losem „sierot z Aleppo”.

Wbrew pozorom, „sieroty z rodzinami” to nie oksymoron. W krajach arabskich osieroconymi dziećmi opiekuje się najbliższa rodzina. Wynika z tego, że z jedną sierotą, przyjechałby do Polski brodaty islamski skurwiel z pięcioma żonami, z których każda ma dziesięcioro dzieci. Czyli z dziesięcioma sierotami dostalibyśmy w pakiecie 560-ciu islamistów i mułłę (bo ktoś musi kierować tym stadem, żeby nie odbiegło od wiary w Allaha). Zakładając, że islamska żona rodzi rocznie jedno dziecko, po roku mielibyśmy w Sopocie i Gdańsku 620 małych i dużych islamistów. Warto również wziąć pod uwagę, że przynajmniej połowa z tych „sierot” to pełnoletnie chłopy z brodami, o pełnych zdolnościach prokreacyjnych, więc każdego stać na zapłodnienie co najmniej pięciu kobiet, czyli po roku mielibyśmy 646-ciu islamistów. Ich liczba rosłaby w sposób geometryczny. Za kilkanaście lat byłoby ich kilkanaście tysięcy.

Taki byłby skutek przyjęcia tylko „10. sierot z rodzinami”. Znając realia, ta impreza nie skończyłaby się tym, bo oprócz Adamowicza i Karnowskiego jest jeszcze kilkunastu prezydentów, którzy zachęceni sukcesem o operacji kryptonimie „Sieroty z Aleppo”, poszliby w ich ślady, żeby dowalić PiS-owi. Wynikiem tego byłoby za kilkanaście lat kilkadziesiąt tysięcy wściekłych islamistów rozrzuconych po enklawach na terenie całej Polski.

Przesadzam? Może trochę, ale mechanizm opisałem prawidłowo.

Wracając do wypadku Beaty Szydło warto zadać sobie pytanie, co było przyczyną tego, że koleś wbił się swoim cinquecento w kolumnę rządową:

a. jest zwykłym idiotą drogowym, który nie powinien mieć prawa jazdy

b. pisał SMS-a

c. chciał zrobić sobie selfie z Beatą

b. zapragnął być sławny i zostać szefem KOD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.