Na tropie programu PO (część 2)

Spróbujemy rzetelnie podejść do tematu, mimo iż program PO jest jak yeti; wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział. Po wejściu na stronę Platformy Obywatelskiej można odnieść wrażenie, że życie na Ziemi zakończyło się w roku 2014. W latach 2015-2017 nie wygenerowano żadnych istotnych dokumentów. Program tej partii nie istnieje. W związku z tym możemy się opierać jedynie na deklaracjach, które padły w październiku 2016 oraz na wypowiedziach prominentnych działaczy PO.

Deklaracja programowa o nazwie „Polska Obywatelska 2.0” jest prawdopodobnie odpowiedzią na „Polskę Pisowską”. Jej treść można zawrzeć w kilkunastu słowach: Aby żyło się lepiej, panowała tolerancja, dobrobyt i pokój w ramach Unii Europejskiej, szkolnictwo ma być nowoczesne, wszyscy mają być zdrowi, a nad wszystkim będzie czuwał niezależny Trybunał Konstytucyjny i niezależna prokuratura. Amen.

Znacznie ciekawsze od powyższego pierdu-pierdu są konkretne wypowiedzi Grzegorza Schetyny i jego kompani. Na ich podstawie możemy stworzyć bardziej szczegółowy obraz przyszłych rządów Platformy Obywatelskiej.

Jest pewnym mankamentem opieranie się na przekazach ustnych, ale pragnę przypomnieć, że właśnie w oparciu o przekazy ustne napisano sporą część historii. Problemem jest też to, że wygłaszający oświadczenia programowe działacze PO tak dynamicznie i radykalnie zmieniają swoje poglądy, że można odnieść wrażenie, iż pozostają pod działaniem silnych środków halucynogennych. Materiał do pracy jest więc trochę słaby, ale niczego, co napiszę poniżej nie zmyśliłem.

01. Wymiar sprawiedliwości

Za poprzednich rządów PO prokuratura była całkowicie podporządkowana władzy, mimo iż Minister Sprawiedliwości nie pełnił funkcji Prokuratora Generalnego. Zadaniem prokuratorów było nie ściganie, lecz zamiatanie pod dywan setek afer, które naraziły skarb państwa na wielomiliardowe straty. Komisja d/s Amber Gold odsłania nam tylko wierzchołek góry lodowej, ale i to wystarczy, żeby wyrobić sobie opinię na temat mechanizmów, jakie panowały w tym środowisku – choćby kuriozalne przesłuchania pracowników wymiaru sprawiedliwości, gdzie prokuratorzy masowo zasłaniają się brakiem pamięci zahaczającym o ciężką amnezję („zawieście panu prokuratorowi kartkę z nazwiskiem i adresem, bo nie trafi do domu”). Po powrocie do władzy Platforma przywróci te pożyteczne dla niej mechanizmy.

Jeszcze gorzej przedstawiała/przedstawia się sytuacja w środowisku sędziowskim. Ta zamknięta kasta, spetryfikowana od kilkudziesięciu lat, istnieje całkowicie poza społeczną kontrolą. Korzystając ze słabości państwa zagwarantowała sobie nadzwyczajne przywileje oraz całkowity brak kontroli publicznej.

Sędziowie wybierani są przez innych sędziów i nie dopuszcza się do tego środowiska osób spoza „układu”. Przez analogię można sobie wyobrazić taką sytuację, w której wybory nie są powszechne, lecz posłowie wybierają skład parlamentu we własnym gronie, a prezydenta wybierają urzędnicy jego kancelarii spośród siebie. Brzmi to dziwnie, ale taki mechanizm panuje obecnie w sądach i każda próba jego uzdrowienia spotyka się ze zdecydowanym oporem. O „niezawisłości, apolityczności i bezstronności” tego środowiska świadczą wyroki wydawane przez grupę sędziów związanych z układem III RP. Wyroków tych nie będziemy przytaczać, bo lista jest zbyt długa. Wystarczy jedynie wspomnieć sprawę skazania Mariusza Kamińskiego, który ścigał przestępców, albo „sędziego na telefon” realizującego polityczne zamówienia. Nie wspominając już o wielu dziwnych uniewinnieniach skorumpowanych działaczy Platformy Obywatelskiej (vide: płacząca posłanka Beata Sawicka). Nie skazano również żadnego ważnego zbrodniarza komunistycznego, co jest ewenementem w krajach byłego bloku wschodniego.

Patologia w tym środowisku osiągnęła już takie rozmiary, że niektórzy sędziowie bezpośrednio uczestniczyli w działalności przestępczej. I nie mam tu na myśli kradzieży gaci w marketach, lecz dużo grubsze sprawy, jak np. afera reprywatyzacyjna, gdzie sędziowie działając ramię w ramię z prawnikami, urzędnikami z Platformy Obywatelskiej i zaprzyjaźnionymi biznesmenami, spowodowali wielomilionowe straty w majątku państwa.

Ten stan rzeczy jest obecnie naprawiany, lecz z deklaracji PO wynika, że po powrocie tej partii do władzy sytuacja wróci do stanu z lat minionych.

 02. Obronność, bezpieczeństwo zewnętrzne

Odmazgulanie wojska, które przeprowadza Macierewicz zostanie zatrzymane. Wrócą na stanowiska dowódcze „sprawdzeni fachowcy” z PRL, szkoleni w sowieckich szkołach i niezawodni towarzysze z WSI.

Wrócą także piękne dni, kiedy zaufani dowódcy Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Nosek i Pytel, przebrani w stroje sowieckich matrosów, będą biesiadować z towarzyszami z Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej śpiewając radośnie „Armia na was liczy, armia o was śni, a dzielni czekiści pilnują wam drzwi”. A o poranku będą pisać wystąpienia dla posłów Brejzy i Biernackiego (do dziś nie wiadomo, czy autorem interpelacji dla posła Brejzy było SKW, czy FSB)

Wojska Obrony Terytorialnej zostaną zlikwidowane, bo to przecież Prywatna Armia Macierewicza. Poza tym, przed kim mamy się bronić, skoro wokół same przyjazne państwa? Już za poprzednich rządów armia dowodzona przez lekarzy Klicha i Siemoniaka uległa takiemu skurczeniu, że całe wojsko zmieściłoby się na Stadionie Narodowym, a 30% tego wojska stanowili generałowie i wyżsi oficerowie. Teoretyczne państwo, teoretyczna armia.

Przetargi na uzbrojenie zostaną unieważnione, bo cóż warte są kontrakty, na których nie można ukręcić lodów, albo ugrać jakichś intratnych posad w UE? Warto przypomnieć, że po 25 latach III RP część sprzętu nadal pamięta jeszcze czasy II WŚ.

Po dojściu do władzy, PO realizując zamówienie polityczne Niemiec, w ramach „większej integracji europejskiej” spowoduje osłabienie więzi militarnych z USA i NATO, co wpłynie na osłabienie zdolności obronnych na flance wschodniej. Jest także możliwy Hołd Berliński 2.0 (Radek Sikorski), czyli oddanie Rzeczpospolitej pod opiekę naszym sprawdzonym i tradycyjnym sojusznikom, Niemcom.

 03. Kwestie socjalne, polityka prorodzinna

Na tym polu Platforma miała kilka spektakularnych „osiągnięć”, jak stworzenie strony dla bezdomnych (koszt: 50 mln zł), z której mogli korzystać bezdomni posiadający podpis elektroniczny i zaufany profil na platformie ePUAP, albo wprowadzenie Karty Dużej Rodziny umożliwiającej dużym rodzinom zniżkę na zakupy w ekskluzywnych sklepach i możliwość tańszego korzystania z gabinetów odnowy biologicznej. Wprowadzono również kredyty mieszkaniowe dla młodych małżeństw i 1000 zł przez rok po urodzeniu dziecka. Te działania były akurat pozytywne, ale niewystarczające.

Ciekawym rozwiązaniem problemu ubogich rodzin było odbieranie dzieci rodzinom – na tym polu Platforma wykazywała się sporą aktywnością.

Wprowadzenie przez PiS programu 500+ spotkało się początkowo z ostrą krytyką działaczy Platformy (nie ma na to pieniędzy, budżet się zawali). Stanowisko PO w tej kwestii podlegało dynamicznej ewolucji, czego dowodem był pomysł przelicytowania konkurencji przez zasilenie kwotą 500 zł wszystkich dzieci (budżet już się nie zawali?). Ostatnio jednak Grzegorz Schetyna oświadczył, że jak jego partia wróci do władzy, to 500 zł dostaną tylko matki pracujące zawodowo. Schetyna uznał, że matki, które prowadzą gospodarstwo domowe i opiekują się dziećmi, to obiboki nie zasługujące na nagrodę. I słusznie: „Kobiety na traktory!”

Po odzyskaniu władzy przez PO możemy spodziewać się, że sytuacja materialna rodzin poprawi się. Rodzin działaczy PO, oczywiście.

O ludziach starszych Platforma także nie zapomni, gwarantując im nieskrepowaną możliwość realizacji ambicji zawodowych do 67 roku życia (mężczyźni), lub do 65 roku (kobiety), mimo iż rozwój technologiczny, który spowodował, że 1/3 pracujących jest w stanie utrzymać całe społeczeństwo, nie wymusza już takich rozwiązań.

Podnoszenie poziomu życia społeczeństwa proporcjonalnie do wzrostu gospodarczego nigdy nie było priorytetem środowisk III RP, bo nadludzie nie są zachwyceni, jak na wczasach plebs z bachorami zakłóca im medytację.

 04. Edukacja i szkolnictwo wyższe

System edukacyjny funkcjonujący w III RP zapewniał stworzenie idealnego „Europejczyka”, czyli mieszkańca kolonii bez refleksji przyswajającego zapodawaną mu wiedzę. Wiedza ogólna, a szczególnie historyczna, takiemu obywatelowi nie była do niczego potrzebna, bo praca w korpo, na kasie w markecie lub na zmywaku w Anglii nie wymaga takich kwalifikacji. Należy spodziewać się kontynuacji tego systemu. Jest również pewne, że nastąpi ograniczenie nauczania historii i języka polskiego, jak było już w przeszłości.

Gimnazja, które obecnie są likwidowane, jako źródło patologii, w ramach powrotu do systemu 8+4, zapewniającego ciągłość i płynność edukacji, zostaną za rządów PO najprawdopodobniej przywrócone.

Szkoły wyższe również wymagają głębokiej reformy (dekomunizacja, urealnienie kierunków studiów), ale skoro nie doczekały się przez 25 lat, to nie możemy liczyć na to, że Platforma nagle zapała chęcią wprowadzania zmian.

Końcowym wynikiem tego systemu będzie niedouczony magister pracujący w MacDonaldzie.

Generalną zasadą III RP było to, że narodem słabiej wyedukowanym jest łatwiej rządzić. Zasada ta sprawdziła się w przeszłości, więc nie ma powodu sądzić, że nie sprawdzi się w przyszłości.

 05. Polityka imigracyjna

Tu możemy ze 100-procentową pewnością oświadczyć, że w ramach solidarności europejskiej, Platforma sprowadzi nam setki tysięcy mniej lub bardziej brodatych byczków o śniadej cerze, realizujących w praktyce zboczone nauki Allaha. O tym, jaki będzie koniec tego eksperymentu kulturowego napisano już wystarczająco dużo.

 06. Gospodarka, polityka rozwoju, inwestycje

W tej dziedzinie możemy się spodziewać kontynuacji filozofii obowiązującej od kilkudziesięciu lat: „Realizujemy tylko te inwestycje, które przynoszą korzyść nam i naszym znajomym”. Doprowadziło to do sytuacji, w której przemysł w zasadzie zlikwidowano, majątek przedsiębiorstw wyprzedano za grosze, a kapitał zagraniczny w szybkim tempie opanował najważniejsze gałęzie gospodarki. O tym, że wejście tego kapitału na preferencyjnych zasadach wiązało się z dużymi „prowizjami” nie trzeba chyba przypominać. Kwestie związane z wyprzedażą ziemi i nieruchomości też są powszechnie znane. Próby uzdrowienia tej sytuacji podejmowane przez Morawieckiego zostaną zablokowane po dojściu PO do władzy.

Można także spodziewać się, że miliardy wydawane na najdroższe na świecie inwestycje, których celowość w wielu przypadkach jest dyskusyjna, będą znowu marnotrawione.

Na dodatek, biorąc pod uwagę możliwość przyszłej koalicji antypisowskiej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że tekę vice premiera i ministra finansów otrzyma nie kto inny, jak Ryszard Petru (tu trochę rozwinąłem fantazję, ale nie jest to takie nierealne).

 07. Walka z korupcją, instytucje kontrolne

Nie ulega wątpliwości, że zdemoralizowani urzędnicy i ludzie biznesu, którzy przez dziesiątki lat żyli doskonale kosztem reszty społeczeństwa, stanowią dużą i wpływową grupę elektoratu PO. Oni najbardziej oczekują powrotu systemu, w którym można było w łatwy sposób dorobić się fortuny, działając na styku biznesu i polityki. Obecną sytuację traktują jako przejściową. Zrobią wszystko, żeby ich zaprzyjaźnione partie odzyskały władzę.

Na początek Platforma obiecuje likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego, bo istnienie tego ciała pozostaje w ostrym konflikcie z filozofią „liberalną”. CBA istniało także za poprzednich rządów PO, ale nie wykazywało się zbyt dużą aktywnością. Czasami jednak pracownicy tej instytucji z nudów (ileż można siedzieć bezczynnie?) podejmowali jakieś działania i coś tam wykrywali. Dlatego trzeba ich wyeliminować całkowicie, aby w przyszłości uniknąć wpadek.

 08. Polityka historyczna

Po odzyskaniu władzy Platforma Obywatelska, oprócz ograniczenia historii i języka polskiego w szkołach, zlikwiduje Instytut Pamięci Narodowej. Żeby uświadomić sobie konsekwencje tego działania spójrzmy, co wchodzi w skład IPN. Są to: Główna Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Biuro Lustracyjne, Archiwum IPN, Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa, Biuro Poszukiwań i Identyfikacji, Biuro Edukacji Narodowej, Biuro Badań Historycznych. Nazwy tych wydziałów precyzyjnie mówią nam o zakresie ich prac. Dlatego zamiast wniosków proponuję cytat:

„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” Józef Piłsudski

 09. Polityka zagraniczna

Nastąpi powrót do „polityki na kolanach” uzależniającej nas od wielkich mocarstw, głównie od Rosji i Niemiec, oraz dalsza utrata suwerenności i pozycji w Unii Europejskiej. Nastąpi również oziębienie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, co spowoduje osłabienie naszych zdolności obronnych.

Upadnie idea budowy jednolitego frontu obrony w Europie Środkowo-Wschodniej, m.in. poprzez tworzenie Międzymorza, czyli federacji państw leżących między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Idea ta zagraża dominacji Niemiec i Rosji i spotyka się z mniej lub bardziej twardym sprzeciwem ze strony tych państw.

Rząd PO nie będzie dążył do zreformowania skostniałej i zbiurokratyzowanej UE, lecz wprowadzi nas znowu do „głównego nurtu” (wy siedzicie cicho i na wszystko się zgadzacie, a my was poklepujemy po plecach).

Wielce prawdopodobne jest wprowadzenie Polski do strefy euro. Przystąpić do strefy euro, to tak jakby wejść na tonącego Titanica, żeby wypić drinka i potańczyć, ale tego zagrożenia politycy PO nie biorą raczej pod uwagę.

 10. Polityka kulturalna

Celem obecnego rządu jest zminimalizowanie ingerencji państwa w kulturę, przy jednoczesnym wsparciu dla twórców tworzących pozytywny obraz naszej historii, przypominających o walce Polaków o niepodległe państwo, co prowadzi do eliminacji kompleksów narodowych i umacniania patriotyzmu i dumy z Ojczyzny. Wiąże się to z szeroko rozumianą polityka historyczną prowadzoną przez państwo, co jest całkowicie zrozumiale. W sferę komercyjną państwo nie ingeruje, nie naruszając swobód twórczych.

Filozofia III RP w tej dziedzinie była skrajnie odmienna: lansowano i pompowano twórców, których celem było obrażanie Polaków, wyśmiewanie naszych wartości narodowych, wpędzanie nas w kompleksy i obwinianie za nie popełnione czyny w imię „rzetelnego rozliczenia się z przeszłością”. Stworzono skomplikowaną sieć powiązań polityków z artystami, polegającą na finansowaniu „artystów zaprzyjaźnionych”, promujących „wartości europejskie”. Niezależni twórcy byli eliminowani, głównie poprzez odcinanie od źródeł dofinansowania, jak również przez dezaprobatę i izolację. Dzięki temu mogły powstawać filmy takie jak „Pokłosie” pokazujące nasz zwierzęcy antysemityzm, a twórcy próbujący przekazać historię Żołnierzy Niezłomnych podlegali ostracyzmowi środowiskowemu i nie mogli liczyć na pomoc państwa.

W czyim interesie było kierowanie kultury na takie ścieżki nie będziemy wnikać, ale możemy z dużą dozą pewności przewidzieć, że po wygranych przez Platformę wyborach nastąpi powrót do finansowania twórców i instytucji kulturalnych wypełniających przykazania proroka Michnika, polegające na niszczeniu polskich tradycji, obniżaniu wiary Polaków w siebie i tworzeniu modelu Polaka – niewolnika.

 11. Media

Zasada jest taka, że telewizja publiczna prezentuje punkt widzenia rządów, które się zmieniają, więc jest to ostatnio na przemian TVPiS lub TVPO. Zachowywane są, oczywiście jakieś szczątkowe ilości pluralizmu, ale interpretacja faktów i komentarze zazwyczaj są prorządowe. Jest to sytuacja normalna. Problem zaczyna się dopiero w momencie, kiedy telewizja zaczyna ukrywać fakty, pomijając je w codziennych serwisach. Obecnie TV publiczna podaje wszystkie fakty, natomiast w czasach, gdy rządziło PO/PSL część była skrzętnie pomijana. Można przypuszczać, że w przyszłości, jeśli PO zdobędzie władzę, takie praktyki powrócą. Dodajmy jeszcze do tego TVN, Polsat i Superstację, a wyłoni nam się obraz monolitu informacyjnego spod znaku WSI.

Możliwe jest także wprowadzenie cenzury w Internecie pod pozorem walki z „mową nienawiści” i poranne wizyty panów ze służb u internautów, którym rządy PO nie przypadną do gustu (pamiętacie AntyKomor.pl?). Jeśli chodzi o rynek prasowy, to jest w większości niemiecki. Bez zgody panów Platforma nie wprowadzi tam żadnych zmian.

 W skrócie program Platformy wygląda tak: „Robimy tylko to, co przyniesie korzyści nam, naszym krewnym i znajomym, a reszta to ch*j, du*pa i kamieni kupa”.

W świetle powyższych rozważań nie będzie chyba przesadą skonkludowanie, że Platforma Obywatelska po dojściu do władzy wepchnie nas z powrotem do bagna, z którego obecnie próbujemy się wydostać.

Smutne jest to, że dla części naszych obywateli taki obrót rzeczy jest źródłem marzeń: teoretyczni obywatele teoretycznego państwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.